22 lutego 2012, Środa

Artykuł

08 grudnia 2010 (21:46)

Magnus - Acceptance Of Death










No i jedna z bardziej wyczekiwanych płyt tego roku, jeśli chodzi o polską scenę właśnie atakuje moje bębenki uszne z kolumn. Niby to ten sam MAGNUS co dawniej drapieżny, szybki i brutalny, ale nie do końca ten sam, gdyż znalazło się na tej płycie sporo nowych brzmień jeśli chodzi o Wrocławian. Zespół zakończył swoją dawniejszą ścieżkę na takim ujmującym thrash’n’rollu jakim było „Alcoholic Suicide”, że w sumie normalnie jak wielu fanów spodziewałem się płyty z gatunku old school thrash metalu, a tu niespodzianka. To co dzisiaj gra MAGNUS to raczej death metal niż thrash metal z różnymi psychodelicznymi udziwnieniami jak w „Essence”, „They’’ll Bury” (eksperyment w tym utworze raczej nie przekonuje zalatuje nieco nieudanym debiutem SHADOWS LAND), thrashu jest tu trochę, ale wydaję się, że po inspiracjach MOTORHEAD raczej nic nie zostało. Dzisiejsza muzyka MAGNUS to coś jakby wypadkowa SLAYER, MORBID ANGEL, VOIVOD i CADAVER. Czasem słychac coś co przypomina zagrywki rodem z płyt CYNIC i PESTILENCE. W „Private Religion” na początku pojawiają się nawet w liniach wokalu jakieś elementy hard core'a. Starego MAGNUSA też czuć w kilku kawałkach jak np. we wstępie „To Understand Death”, ale cóż zmiana gatunkowa na bardziej death niż thrash jest słyszalna, w wielu kawałkach pojawiły się mielone death metalowe gitary. Niedawno spotkałem się z opinią, że MAGNUS nagrał płytę pod gusta młodych fanów, najbardziej brutalną w swojej dyskografii, ale tak samo by wiele osób narzekało gdyby nagrał jakąś lżejszą płytę np. heavy metalową, wiele osób twierdziłoby wówczas, że zatracili dawną drapieżność. Mi się wydaje, że jedna z bardziej niedocenionych polskich kapel thrash metalowych przełomu lat 80-tych i 90-tych po prostu wyciągnęła wnioski z dawnych lat i nagrała płytę, która mogłaby spokojnie ukazać się przed „Alcoholic Suicide”. To tak jakby chciano udowodnić, że bardziej rock and rollowe oblicze kapeli było przypadkiem. Wokale Roba Bandita nie zatraciły nic ze swej drapieżności, ale nowe kawałki nie dorównują takim hitom jak „Opresor”, czy stęchłym surowiznom jak tym z najlepszej płyty zespołu „Scarlet Slaughterer”, gdzie tu drugie „Trash Attack”, czy „Pharizee”. Warto wspomnieć, że muzycznie tu jest w miarę dobrze, na uwagę zasługuje gra perkusisty Jarasa. Nie jest to powrót na miarę ARMAGEDONA, czy MERCILESS DEATH, ale w miarę przyzwoity, choć nieco zaskakujący.



Tracklista: "False God", "Appear", "Spirits", "Essence", "Worm", "To Understand Death", "Private Religion", "Nothing More", "When You Rest 6 Feet Under", "They'll Bury", "Mournful Song", "Just Like Life", "There's No Use Lamenting"



Skład: Rob Bandit - vocals, Python - guitar, Guzz - guitar, Greg - bass, , Jaras - drums



Wydawca: Witching Hour Production



Rok wydania: 2010


Ocena: 4/6



Redaktor: Mateusz Wabik, Wyświetleń: 289 [do góry]


cNdyQTLehykuB (pokaż więcej)
J0b1TI lmmzhgqjowfv, [url=http://xbmilrwokitv.com/]xbmilrwokitv[/url], [link=http://cwcvuqxhtfny.com/]cwcvuqxhtfny[/link], http://urthlnfajiws.com/

Data: 2011-04-06 04:53:04 [więcej]
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 metal.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!