|
Artykuł
27 lipca 2010 (20:25)
HELLIAS - A. D. Darkness
Tracklista: “New course…”, ”A. D. Darkness”, ”Anathema Forest”, “Vital”, “Exposed”, “First Time”, “The Valley”, “Landscape”, “Joseph Devil”, “Lost In The Fate”, “Alexandria”, “Black Hole”, “A. D. Martyrology”, “Each Hour…” Ocena: 5 Dopiero na jesieni 2009 roku ukazał się pierwszy po reaktywacji album krakowskiej legendy thrash metalu - HELLIAS. Odkąd zespół się reaktywował w 2003 roku, wielu fanów oczekiwało albumu, który byłby jakąś kontynuacją najważniejszych wydawnictw grupy z pierwszej połowy lat 90-tych – „Closed In The Fate Coffin”, czy „Blind Destiny”. Jednak krakowscy thrashersi zaskoczyli wszystkich nową formułą muzyczną. Oczywiście nadal grają thrash metal, który jest wypadkową stylu grup KREATOR, TESTAMENT i EXODUS z niezwykle zadziornym i gardłowym wokalem Piotra „Foremana” Forysia, ale zespół do szybkich i wściekłych riffów, okraszonych popisami solowymi Pawła „Goolarego” Góralczyka, dodał wiele elementów nie kojarzących się z typowym thrashem. Gdzieniegdzie słychać coś podobnego do klimatycznej muzyki progresywnej – np. w „Expose”, czy wstawki gotyckie zbliżone do FIELDS OF THE NEPHILIM w „Alexandrii”. Ciekawie brzmią wokalizy Foremana jak np. w refrenie „Anathema Forest”, czy we wstępie do „Lost In The Fate”, które przypominają coś pomiędzy brzmieniem głosu wokalisty z ALICE IN CHAINS, a tym jakby śpiewano przez efekt octaver. Zresztą jakieś odniesienia do nowoczesnych odmian metalu też się znalazły na płycie, jednak nie aż tyle jak np. na "God Hates Us All" SLAYERA. Co najważniejsze wstawki z innych niż metal gatunków, czy nu metalu nie zakłócają muzyki, są dokooptowane z klasą, nie ma się wrażenia papki, czy bezkształtnej hybrydy. Doskonale się sprawdzają jako przerywniki pomiędzy dosyć rasowym thrashem. Nie jest to co prawda brutalny thrash, ale jest ostrzejszy niż wodnisty i bez polotu thrash z końca lat 80-tych grany przez różne zapomniane dziś kapele. Takimi porywającymi do machania głową kawałkami na koncertach są: „Joseph Devil” i „A.D. Martyrology”. I uwaga, najlepiej album przesłuchać kilka razy, żeby oswoić się z zawartością i żeby poznać rozmach twórczy Krakowian, a potem każde słuchanie potwierdza to, że Hellias to klasowy zespół, mogący się pochwalić reedycją dema na winylu dla Nuclear War Now, który powrócił z dobrą płytą, choć przyznaję, że nadal najbardziej cenię z dyskografii HELLIASA „Blind Destiny”, które jest esencją stylu Krakowian, czy epkę „Noc Potępienia”.
Redaktor: Mateusz Wabik, Wyświetleń: 491 [do góry]
Podobne
ARTYKUŁY
Sklep - losowe towary
|
Wywiady
Wideo
Statystyka
|