21 maja 2012, Poniedziałek

Artykuł

17 listopada 2010 (22:55)

KATHAARSYS/LACRIMA/PANDA HORIZON - klub FACE 2 FACE, Kraków 16.11.2010





Wieczorem we wtorek w krakowskim klubie „Face 2 Face” odbył się koncert zespołów metalowych z gatunku rock, gothic i progressiv i założę się, że wielu z was w tym momencie opuściło tę stronę. Nie było tak źle, tzn. było dobrze, a raczej bardzo dobrze jak na mały lokalny koncert w ramach trasy KATHAARSYS i LACRIMY po naszym kraju. Ale zacznijmy od początku. Przed wyjściem z domu słuchałem sobie winyla VENOM – „Possessed” i po przesłuchaniu tak wkładałem na półkę, że nieco rozcięła mi się koperta płyty MAANAM, więc zamiast wyjść na koncert, przeszukałem kuchnię w poszukiwaniu odpowiedniego kleju. Pierwszy jaki znalazłem to był jakiś dziwny do metalu i drewna, z tubki wylało się za dużo, tak też spędziłem kilka minut na przemywaniu rąk spirytusem. Po chwili dopiero znalazłem klej odpowiedni do sklejenia koperty. Raz dwa i już po wszystkim, a potem dwa papierosy sobie skręciłem i szybkim krokiem udałem się na przystanek. Nie spóźniłem się zbyt dużo. Koncert rozpoczęła jakaś kapela mi bliżej nie znana kompletnie - PANDA HORIZON. Zespół wykonywał rock progresywny z elementami funky, groove i muzyki latynoskiej. Do swoich mistrzów zaliczają m.in. KING CRIMSON i THE MARS VOLTA.



Mimo, że kapeli brakuje trochę ogrania, a także własnego spojrzenia na to co robią, bo to chyba na razie odgrywają hołd dla swoich mistrzów, umieją oprócz odgrywania progresywnych schematów, wszelkich patentów rodem z lat 70-tych, akustystycznych gitar, dziwacznych brzmień, free jazzu itp. zagrać nieco szybciej i brutalniej. Brakowało w kapeli nieco wokalisty, który nadałby tej muzyce charakteru. Perkusista Hog prezentował się świetnie za garami, dużo już potrafi, tylko po co miszać tyle, jeśli jest trochę jeszcze problemów z zagraniem prostego tremola. Tu taka podpowiedź – najlepsi perkusiści na próbach zaczynają od jedynek i dwójek, a jak od rana tak zaczną, to dopiero pod wieczór grają różne dziwactwa. Jeśli ktoś zna progresywny rock z lat 90-tych jak NO MAN, DEAD FLOWERS, ANEKDOTEN byłby w miarę podbudowany taką muzyką, tylko czasami zdarzają się w tej muzie smęty. Nigdy nie rozumiałem ludzi słuchających PENDRAGON i CAMEL. Nuda... (to co wiem o rocku progresywnym, zawdzięczam jedynie audycji Piotra Kosińskiego, mój okres fascynacji taką muzą nie trwał zbyt długo, za mało w tym ognia, mroku) Po młodych gniewnych progresywnych, na scenie zainstalowała się dosyć stara już kapela LACRIMA. Jej korzeni należy szukać w pierwszej połowie lat 90-tych, w latach melanżu death metalu z doom i gothic. Goście grali gotycki metal, w którym zdarzają się naleciałości melodyjnego black metalu ala ROTTING CHRIST jak i partie pod późny DEATH. Oczywiście jakieś odwołania do starego PARADISE LOST też były w tej muzyce, bo jakże pomijać prekursorów gothic/doom death metalu. Ale trzeba zaznaczyć, że LACRIMA ma własny charakter i własną osobowość - nie potrzebują kontraktu z MYSTIC PROD. żeby czuć się dobrze, na krakowskiej scenie dzisiaj jest zespołem niepowtarzalnym.




Jest to chyba najlepsza kapela z naszego regionu pozostająca bez kontraktu płytowego. Ze 100 osób przybyłych na koncert – 20 osób pogowało, albo uprawiało headbanging.


Na koniec poleciał cover DEATH z „Symbolic”, tytułu nie pamiętam, bo mi ta płyta wisi kalafiorem. Za bębnami zasiadł wokalista i gitarzysta Kuba Morawski, partie wokalne wykonał basista Mateusz. Ale koncert udał się dobrze mimo, że wolę stare płyty DEATH, szkoda, że kapele takie jak LACRIMA czy SCEPTIC, nie wzorują się na "Scream Bloody Gore", czy "Leprosy. Ale najlepsza część tego wieczora dopiero co miała nadejść. Nie wiele dobrego się spodziewałem po KATHAARSYS z Hiszpanii. Po pierwsze dlatego, że ten kraj to europejska 3 liga jeśli chodzi o metal. W jakimkolwiek odcieniu. A po drugie progresywny black metal to jest oksymoron, tzn. jest to próba połączenia nie pasujących do siebie elementów. Black metal wyrasta z punk rocka i metalu, a punk rock był sprzeciwem wobec sceny art rocka i progresywnego rocka w latach 70-tych. Jedynie z tego co słyszałem – jednej kapeli to się udało w miarę dobrze, a było to norweskie FLEURETY, no i może jeszcze późnemu EMPEROR. A jeśli idzie o ARCTURUS to jak się znało ep „My Angel” i się ją uwielbiało, to debiut pozostawił po sobie niesmak. Ale cóż zejdźmy na ziemię.




No kapela z Hiszpanii wprowadziła taki nastrój jaki zdarza się jedynie najlepszym kapelom, mimo, że nie było pogo z początku, a jedynie kontemplacja dziwnej mieszanki rocka progresywnego, death metalu, black metalu w tej muzie było jednak nie wiele. Ale to trio powalało na scenie za sprawą właśnie basistki. To co ta kasztanowłosa kobieta – Marta Barcia wyczyniała z basem przechodziło pojęcie o basistkach metalowych, robiła na scenie niezwykłe rzeczy – jej umiejętności są nie małe (nie jest tylko dodatkiem do kapeli), łączyła to z tańcem i headbangingiem. Była to raczej kobieta wrażliwa, niż jakaś wyuzdana metalówa, która w piciu stara się dorównać facetom, czy też pop laska ze sceny pseudometalowej. Jeśli idzie o taniec to jak ktoś widział jak Hiszpanki tańczą np. na jakichś filmach – dajmy na to Pedro Almodovara, to wie o co chodzi.




Muzyka KATHAARSYS była na pograniczu przyswajalności – było w tym dużo partii akustycznych, szybkich partii, progresywnych partii, jakichś dziwacznych brzmień. Ale za sprawą pani na basie chyba nie było osoby, która by opuściła klub. Biały makijaż, czarna suknia, jej nawiedzone pląsy i maksymalne wczucie się w muzykę zasługują na najwyższe uznanie. Nie było żadnych wtop organizacyjnych, koncert wypadł naprawdę dobrze. Akustykiem tego dnia był (myślałem, że sobie weźmie wolne) Kuba Morawski z LACRIMY i zdało to egzamin. Fajnie było usłyszeć hiszpański przed koncertem, kiedy kapela się nagłaśniała, bo w Krakowie często słyszy się niemiecki, włoski, czy angielski, a hiszpański to rzadko. Rzadziej niż dialekty afrykańskie. Dziękuję organizatorowi za zaproszenie na ten koncert, jak się okazało dosyć niezwykły. Pozdrowienia dla Małgosi z Białej Podlaski.

Zapraszamy do obejrzenia relacji z koncertu we Wrocławiu

http://metal.shemir.pl/artykul-625-kod-kathaarsys-lacrima-orchard-klub-wagon-krakow-13-11-2010-end.xhtml




Redaktor: Mateusz Wabik, Wyświetleń: 743 [do góry]


cylcTeEvcN (pokaż więcej)
FJnClm selbpqugmgfk, [url=http://pmpxvhvskeje.com/]pmpxvhvskeje[/url], [link=http://srbrwlbpgrxs.com/]srbrwlbpgrxs[/link], http://ygvqjsfqhivu.com/

Data: 2011-04-06 01:38:46 [więcej]
Podobne

ARTYKUŁY

Lp Tytuł Data
1 Relacja z Metal Hammer Festival 2011 #561 15 sierpnia 2011 (21:45)
2 OBITUARY, GRAVE, PATHOLOGY - Klub Progresja 13 kwiecień 2011r. #429 17 kwietnia 2011 (15:59)
3 WAKE THE NIGHT TOUR 2011 - K17 Berlin - SIX FEET UNDER, DEBAUCHERY, GODDAMN, HASTUR, DUST BOLT, PERVERSE #648 17 kwietnia 2011 (10:56)
4 Blackstok Offensive w Progresji - zdjecia #442 14 lutego 2011 (21:20)
5 DARK UNITY TOUR 2011 #447 11 lutego 2011 (22:19)
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 metal.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!