|
Artykuł
14 listopada 2010 (19:48)
Wywiad z wokalistą zespołu Testor, o smacznie brzmiącej ksywie - Kefir
Ilona „Szefowa”: Na wstępie poproszę o króciutkie przedstawienie Testora. Kefir: Testor powstał po koniec lat 80-tych, z inicjatywy braci Jung. Od zawsze grał thrash choć zdarzył się jeden mało fajny okres drogi artystycznej pod koniec lat 90-tych. W różnym kierunku to szło... na początku było szybko, bardzo dużo było też mieszania i kombinowania z aranżami. Potem bardziej przysadziście – trochę w stronę Pantery na płycie ruiny, potem był okres dziwny, do dziś nie wiem co komu kiedy do głowy strzeliło... Potem 6 lat ciszy, wpadłem ja i zrobiło się bardzo wściekle i nieco bardziej korzennie. Testor grał różnie, ale zawsze grał i robił to świetnie. Przeszedł liczne zmiany składu... Przeszedł przez sukcesy i mega dołki spowodowane zmianami składu. Radzimy sobie i dajemy z siebie wszystko mimo, że nie mamy ani kontraktu ani zobowiązań. Zajebiście lubimy grać, być na scenie, kombinować nowy materiał. To przede wszystkim wielka frajda dla nas. Obecnie gramy w piątkę: Mirek na bębnach, Wiesiek i Robert na gitarach, Tomek na basie i ja. Jest nam dobrze, robimy swoje i walczymy o co się da i o co warto zawalczyć. Obecnie ukończyliśmy nasze „zwierzątko” czyli ANIMAL KILLSTINCT i zamierzamy je spuścić z łańcucha w świat najpóźniej na początku przyszłego roku. Ilona „Szefowa”: W maju wydaliście płytę. I co dalej, jak i gdzie staracie się ją promować? Dajecie sobie radę sami ze sprawami managementowymi? Kefir: W maju... tylko, że 3 lata temu hehe. Wiesz, pomimo pomocy wielu przyjaciół, którym dziękujemy, szerzej trudno było nam wypłynąć. Praktycznie startowaliśmy od początku. Zagraliśmy parę koncertów, parę razy pokazaliśmy się tu i tam ale nadal przechodzień na ulicy nie kojarzy naszej nazwy. Wiele osób cały czas o nas po prostu nie wie i staramy się zburzyć ten mur. Na razie na własną rękę choć to mało skuteczne. Potrzebujemy oddać tę stronę działalności zespołu profesjonaliście i szukamy człowieka, który ogarnie to w należyty sposób. Jesteśmy dobrej myśli. Ilona „Szefowa”: A myślicie może o zorganizowaniu trasy po Polsce? Kefir: Byłby zajebiście. Tyle w tym temacie. Ilona „Szefowa”: Jesteście doświadczonym zespołem, braliście udział w wielu festiwalach. Który z nich najbardziej utkwił Was w pamięci? Kefir: Wiem, że dla moich dojrzalszych kolegów zdecydowanie były to woodstocki. No i trudno się dziwić sam prawdopodobnie bym umarł ze szczęścia i zeskoczył z tej sceny w tłum prosto na ryj. Ja osobiście najlepiej wspominam Hunterfest ale bardziej dlatego, że to był mój pierwszy koncert z chłopakami. Graliśmy wcześnie... itd. Także szału nie było ale to była świetna impreza. Ilona „Szefowa”: Do czego chcielibyście dojść muzycznie? Jaki jest Wasz najważniejszy cel? Kefir: Chcemy trzymać się swojej stylistyki przede wszystkim. Już nie błądzić po zakazanych rewirach... Robimy możliwie najlepsze, najbardziej chwytliwe numery jakie przyjdą nam do głowy. Chcemy żeby każda następna płyta przebijała wcześniejszą. Jak dotąd się udaje. Chcemy być najlepszym thrashowym bandem w tym kraju, ale żeby to ocenić musi nas poznać bliżej więcej osób. Na pewno nie chcemy robić za nie wiadomo jakie gwiazdy metalu. Mamy swoje życie. Grać kochamy i chcemy te wszystkie dobre i złe emocje dać ludziom na płytach, a na koncertach strzelać tym wszystkim w ryj! Ilona „Szefowa”: Co planujecie zatem robić końcem bieżącego roku. Promocja, koncerty, opracowywanie nowego materiału czy może złoty środek tych wszystkich kwestii? Kefir: Jak już powiedziałem – na razie skupiamy się na znalezieniu managera, który wprowadzi nas do fanów metalu w naszym kraju, a potem się zobaczy. Ilona „Szefowa”: Na kim jako wokalista wzorujesz się? Masz jakieś guru muzyczne? Kefir: To nie jest tak, że jest jeden mistrz na którym się wzoruję... Choć nie ukrywam, że to Hetfield z przełomu lat 80-tych i 90-tych najlepiej pasuje do tego kim chciałbym być na scenie. Jak każdy gnojek – każdy kiedyś chciał być Hetfieldem. Ostatnio Rob Dukes robi na mnie największe wrażenie – totalne zwierzę, ale jest masa wokalistów, których cenię. Od death po heavy metal. Ilona „Szefowa”: Z kim chciałbyś dzielić scenę? U boku którego z „dinozaurów’ wystąpić? Kefir: Ze wszystkimi... no może poza Slayer, bo tam nie miałbym czasu żeby myśleć o graniu, a poza tym jak się gra przed Slayer to na ogół ma się przejebane. Zajebiście by było zagrać z Exodus kiedyś. No jest tego od cholery. Ilona „Szefowa”: Życzę spełnienia wszystkich założonych celów i do zobaczenia na koncertach. Kefir: Podziękował
Redaktor: Ilona Matuszewska, Wyświetleń: 428 [do góry]
gCyVEEPjDzuGJuK (pokaż więcej)
IfxvoI , [url=http://nnzaecvrkgam.com/]nnzaecvrkgam[/url], [link=http://bsbwjqksxvpk.com/]bsbwjqksxvpk[/link], http://qmpquiamemow.com/
Data: 2011-07-11 12:06:33 [więcej]
Podobne
ARTYKUŁY
|
Wywiady
Relacje
Statystyka
|