21 maja 2012, Poniedziałek

Artykuł

15 listopada 2010 (19:18)

Relacja Rebellion Tour Vol II

Chyba większość wielbicieli ostrego i siermiężnego brzmienia czekało na start trasy Rebellion Tour Vol II. Była to seria 13 koncertów, której headlinerem był powracający na scenę, po tragicznych wydarzeniach, zespół Decapitated. Towarzyszyły mu czołowe kapele – Hate, Christ Agony, Vedonist, Nammoth oraz Nerve, a nad całością trasy czuwała Sophira Management.


13 października metalowa bandera odwiedziła Rzeszów. Zespoły wystąpiły w klubie LIVE, który po raz kolejny udowodnił, że jest idealnym miejscem na tego typu imprezy.


Punktualnie o 17.30 otwarto bramy i tłumnie zgromadzona publika zaczęła przenikać mury LIVE. O 18.00, bez zbędnych ceregieli, rozpoczęto wieczór koncertowy. Jako pierwszy wystąpił włoski zespół Nerve . Włosi zafundowali niezwykle ekspresywny set, pełny „metalicznych” riffów i bardzo fajnie wkomponowanych w nie wokali. Pierwszy raz ich widziałam i szczerze powiem, że są naprawdę dobrze prezentującą się kapelą. Aż szkoda, że tak krótko grali…


Zaraz po nich na scenę wkroczył Nammoth . Tu już trochę inne brzmienie, głębsze, bardziej growlowane – co zresztą widać po posturze wokalisty, który ma w sobie mnóstwo pary. Było mocno, nisko, podziemnie.



Bardzo czekałam na występ Vedonist , gdyż „wypożyczonym” na trasę wokalistą był Pach, znany z Huge CCM, i udzielania się np. we Frontside czy Newbreed. Bardzo zatem korciło mnie, da radę czy nie z dość specyficznym repertuarem Vedonistów. Oczywiście dał, bo już pierwsze dźwięki utwierdziły mnie w przekonaniu, że wybór był trafny. Vedonist działa na mnie hipnotyzująco, ma w sobie coś tak dziwnego, co przyciąga pierwszym muśnięciem struny. A jak już o strunie mowa, to drugą zmianą w składzie był gitarzysta- zamiast Xana zagrał gitarman z Małej Herby. Mimo roszad w składzie, dźwięki były jak zwykle na najwyższym poziomie, energetyczne, przeszywające i po prostu świetne.


Po Vedonist przyszedł czas na kolejny zwrot akcji, czyli kolejną perełkę Christ Agony . Chłopaki w tym roku obchodzą XX lecie działalności, zatem ich występ był wyjątkowy. Cezar wie jak wokalem operować i czyni to w sposób rewelacyjny. Jego screamy przeszywają. Osobiście rozwalił mnie „wyśpiewany” kawałek ostatniego utworu, czego bym się nie spodziewała. Aż zaczęliśmy falować w naszej loży. Set był „przekrojówką” twórczości, co pozwoliło odświeżyć sobie starsze kompozycje.


Co dobre szybko się jednak kończy i po chwili na ustawienie sprzętu na scenę wkroczył HATE . Mój kolejny ulubieniec. Ale będąc jak najbardziej obiektywną wypadli…genialnie! Nasz towar, sory za wyrażenie towar, eksportowy! To się musi sprzedawać, a przede wszystkim podobać. Oprócz rewelacyjnej oprawy wizualnej – bandery, Om-egowe statywy, make-upy i moje ulubione „kiecki” brzmienie Hate z koncertu na koncert jest coraz bardziej zagraniczne, w tym mega dopracowane i świeżutkie, gdyż chłopaki zaoferowali kawałki nie tylko z poprzednich płyt ale także z „Erebros”, która ma premierę 15 listopada. Hate udowadnia na każdej linii, że nie gra z przypadku, wie jak oczarować, a raczej zaczarować publiczność, bo ta już do końca występu szalała owładnięta hate’ową nutą.


Wybija 22.30, wg naszego rozkładu na scenę ma wejść, co też czyni, gwiazda – Decapitated . Po mroczno-star wars’owym intro na scenie kolejno pojawiają się Krimh, Vacek, Heinrich i Rafał. Byłam bardzo ciekawa wokalu Rafała, znanego nam z Kethy, bo przecież Decapitated to swoistego rodzaju legenda. Jak ryknął zrozumiałam – nie będzie oszczędzania, mamrotania i cudowania. Będzie zło, zniszczenie i masakra! Rafał brawo, świetny wokal, bez dwóch zdań idealnie dobrany do repertuaru i wizji, jaką przekazują nam w swoich tekstach Decapi. O Heinrichu dużo mówić nie trzeba, po prostu szał ciał (aż chciałoby się tak dobrze władać basem). Krimh, kolejny nowy „nabytek” napierniczał ile wlezie.
Atrakcją dla zgromadzonych okazała się przystojna niespodzianka. Decapitated zapowiedziało cover zespołu Behemoth „Conquer all” i wtedy to na scenie pojawił się Seth. Rozkręcili na niej tajfun, który trwał jeszcze podczas „Spheres of madness”, bo także na tym utworze potowarzyszył Vackowi Seth. 2 wiosła – podwójne uderzenie.
Niestety koło 24 nadszedł koniec. Szkoda, wielka szkoda, bo do rana można by szaleć i zasłuchiwać się w świetnych brzmieniach.


Podsumowując, świetnie przygotowana trasa. W Rzeszowie za jej organizację odpowiadali OKOART MANAGEMENT oraz klub LIVE . Wszystko w czasie, który był narzucony, żadnych obsuw, czekania. Luksusowe brzmienie, luksusowy koncert, luksusowe zespoły. Zatem czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnej edycji Rebeli...

[zapraszamy do obejrzenia galerii]



Redaktor: Ilona Matuszewska, Wyświetleń: 350 [do góry]


fydNCyUKuDWhbi (pokaż więcej)
VWYqyz cfxtglvfuhli, [url=http://kyanazpbitlt.com/]kyanazpbitlt[/url], [link=http://vcylbhwuwdib.com/]vcylbhwuwdib[/link], http://nsmfjbixgbha.com/

Data: 2011-04-05 23:18:19 [więcej]
Podobne

ARTYKUŁY

Lp Tytuł Data
1 Relacja z Metal Hammer Festival 2011 #561 15 sierpnia 2011 (21:45)
2 OBITUARY, GRAVE, PATHOLOGY - Klub Progresja 13 kwiecień 2011r. #429 17 kwietnia 2011 (15:59)
3 WAKE THE NIGHT TOUR 2011 - K17 Berlin - SIX FEET UNDER, DEBAUCHERY, GODDAMN, HASTUR, DUST BOLT, PERVERSE #648 17 kwietnia 2011 (10:56)
4 Blackstok Offensive w Progresji - zdjecia #442 14 lutego 2011 (21:20)
5 DARK UNITY TOUR 2011 #447 11 lutego 2011 (22:19)
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 metal.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!