|
Artykuł
04 lipca 2010 (16:12)
SODOM, THE OUTSIDE - BLACKLAND - Berlin 26.07.2010r.
Punktualnie o 22 blond długowłosy prezenter zaprosił na scenę muzyków kultowego SODOM, którzy przy aplauzie fanów rozdali szereg gadżetów tj. plakaty i okolicznościowe koszulki, na które publika rzuciła się od razu.
Na niewielkiej scenie około 22:30 jako support rozpoczęła swój czterdziestopięciominutowy set lokalna obiecująca thrashmetalowo-heavymetalowo progresywna formacja THE OUTSIDE, która rozgrzała na dobre fanów przed daniem głównym. Zaprezentowała swoje autorskie kompozycje, które fani z zachwytem słuchali i obserwowali bujając się pod sceną. Pomimo kłopotów technicznych tj. zerwanie struny przez basistę grupa czterech berlińczyków dała rade. Szczególnie gitarzysta wycinał soczyste, solidne partie solowe na swoim wiośle natomiast zdolny wokalista obdarzony charakterystycznym rasowym wysokim heavymetalowym głosem gestykulując i wijąc się na scenie próbował zachęcić publikę do energiczniejszej zabawy.
Po przerwie technicznej na kwadrans przed północą eksplodowało legendarne trio z Gelsenkirchen, które od samego początku, od pierwszych dźwięków rozgrzało prawie do czerwoności swoim doskonałym miażdżącym thrash metalowym setem przybyłą rzesze wiernych fanów. Wybrzmiały najpopularniejsze i najbardziej znane sztandarowe kawałki z repertuaru czołowych niemieckich thrasherów, tj. m in. "City of God", "Bombenhagel", "Absgebombt", "Outbreak of Evil", "The Saw is The Law", "Abuse", "Agent Orange", "Remember The Fallen". Nie zabrakło też coveru. Zasłużeni muzycy zagrali klasyk (cover) z repertuaru MOTORHEAD pt.; "The Ace of Space". Nie młodzi już członkowie zespołu SODOM dali takiego kopa jak mało, kto zwalając mnie z nóg swoim prawie godzinnym występem. Fani pod wpływem niesamowitych, miażdżących, czadowych i precyzyjnie odgrywanych dźwięków rozpętali takie pogo i młyn, że aż cały lokal trząsł się i huczał w swoich posadach. Muzycy doskonale kontaktowali się z publiką. Szczególnie Bernd Kost (Bernemann) ze swoją gitarą skakał i szalał pod sceną jakby miał za moment wskoczyć w publikę. Bobby Schottkowski natomiast z uśmiechem na ustach walił i pociskał niesamowicie dynamicznie i precyzyjnie w swój zestaw perkusyjny. Tom Angelripper darł się wraz z publiką w niebogłosy wokalując swoje najbardziej znane wszystkim fanom metalu utwory oraz wymiatając z pełnym zaangażowaniem wszelakie dźwięki na swoim czarnym basie. Przy olbrzymim aplauzie fanów nie obyło się oczywiście bez kilku bisów. [zapraszamy do obejrzenia galerii]
Redaktor: . ., Wyświetleń: 702 [do góry]
dEGWJEpgXTjIagLhyw (pokaż więcej)
je8HYu xqtighxtayft, [url=http://fqxqbqseofpe.com/]fqxqbqseofpe[/url], [link=http://qinwqifzipnq.com/]qinwqifzipnq[/link], http://pgvugkvwybro.com/
Data: 2011-04-05 17:51:44 [więcej]
Sklep - towar powiązany z artykułem
|
Relacje
Statystyka
|