|
Artykuł
16 września 2010 (22:14)
Death Angel – Relentless Retribution
Death Angel są do tego stopnia oldskulowi, że nawet okładka ich najnowszej płyty trąci kiczem z lat osiemdziesiątych. Muzycznie kapela też pozostaje wierna chlubnej tradycji. „Relentless Retribution” to solidna dawka porządnego, technicznego thrashu. Kalifornijczycy z powodzeniem uprawiają poletko, które zajęli wiele lat temu. Potężne, ale surowe brzmienie, gitary ostrzejsze niż niejeden skalpel. W dodatku precyzja na poziomie, którego chirurdzy mogą jedynie pozazdrościć. Solówki wycinane z prędkością światła przeplatają się z wolniejszymi, bardziej melodyjnymi. Absolutne mistrzostwo świata. Kapitalnie spisuje się nowa sekcja rytmiczna. Basista Damien Sissom i perkusista Will Carroll pojawili się w składzie w 2009 roku. Zmiana ma wadę czysto sentymentalną, Carroll zastąpił Andy’ego Galeona, który grał w Death Angel od zawsze, natomiast Sissom przejął spuściznę po innym weteranie, Dennisie Pepa. Słuchając „Relentless Retribution” nie odczuwa się jednak tych zmian. Sekcja pracuje perfekcyjnie, urozmaicając muzykę kapeli rytmicznymi łamańcami. Ważne, że przy całej precyzji i ciężarze, muzyka Death Angel nie straciła nic ze swojej finezji i przebojowości. Takie „Opponents At Side” czy „I Choose The Sky” przy odpowiedniej promocji miałyby szansę stać się sporym hitem. O przejmująco zaśpiewanej przez Marka Oseguedę balladzie „Volcanic” nie wspominam, bo jej komercyjny potencjał jest oczywisty. Jakby tego było mało, muzycy wypluwają z siebie tyle pomysłów, że starczyłoby ich spokojnie na dwie, może nawet trzy płyty. I każda wyszłaby bardzo dobra. Za przykład niech posłuży choćby „Death of the Meek”, w którym co i rusz wchodzi zmiana tempa, jeden riff płynnie przechodzi w drugi. „Clows In So Deep” kończy popis gry na gitarach akustycznych. Rob Cavestany i Ted Aguilar najpierw serwują dźwięki kojarzące się z muzyką dawną, by potem przejść do niemal thrashowego łojenia, oczywiście cały czas pozostając przy akustykach. „River of Rapture” ze skandowanym refrenem może przywodzić skojarzenia z kawałkiem „Deathrider” z debiutanckiej płyty Anthrax. Na „Relentless Retribution” po prostu nie ma słabych numerów. Znów się udało. Death Angel nigdy nie nagrał złej płyty. Inna sprawa, że przez dwadzieścia osiem lat (minus dziesięć lat przerwy w działalności), dorobili się ich zaledwie sześciu. Data wydania: 14 września 2010 Wytwórnia: Nuclear Blast Ocena: 9/10 Spis utworów: 1. Relentless Revolution - 4:28 2. Claws in so Deep 3. Truce 4. Into the Arms of Righteous Anger 5. River of Rapture 6. Absence of Light 7. This Hate 8. Death of the Meek 9. Opponents at Sides 10. I chose the Sky 11. Volcanic 12. Where They Lay
Redaktor: Maciej Kancerek, Wyświetleń: 1023 [do góry]
rRqfJjZzMXbhLC (pokaż więcej)
ad0ebK , [url=http://qwicrkzcctjn.com/]qwicrkzcctjn[/url], [link=http://cjdmvldjgssk.com/]cjdmvldjgssk[/link], http://xiasljxqgbcv.com/
Data: 2011-07-09 14:53:07 [więcej]
Podobne
ARTYKUŁY
Sklep - losowe towary
|
Wywiady
Relacje
Recenzje
Statystyka
|