14 września 2010 (21:26)
To, że gramy w tej chwili taką muzykę, jest dziełem przypadku - Wywiad z Guantanamo Party Program cz. II
Kliknij aby przeczytać część pierwszą wywiadu.
http://metal.shemir.pl/artykul-299-kod-to-ze-gramy-w-tej-chwili-taka-muzyke-jest-dzielem-przypadku-wywiad-z-guantanamo-party-program-cz-i-end.xhtml
Rzeczywistość przedstawiana w Waszych tekstach nie należy do najjaśniejszych. Delikatnie mówiąc. Muzyka, którą komponujecie też do najlżejszych nie należy. Kilkukrotnie w rozmowach z muzykami spotkałem się ze stwierdzeniem, że muzyka jest dla nich wentylem dla pozbywania się negatywnych emocji. Możecie się podpisać pod takim stwierdzeniem?
Łukasz: Podpisuję się.
Darek :Zdecydowanie tak. Ale nie tylko negatywnych. Myślę, ze wentylem dla „wypuszczenia” czy wyrzucenia z siebie emocji w ogóle. Na żywo zdarza nam się na scenie różnie zachowywać. Wpadać w trans, rzucać się, tańczyć… Na próbach zresztą podobnie. Jesteśmy platformą pompującą pomysły w muzykę, dzięki której wypompowujemy emocje. Brzmi to może i śmiesznie, ale tak jest.
Grzesiek: Co ciekawe na co dzień jesteśmy bardzo pogodnymi ludźmi, może dlatego, że robimy taką muzykę?
Wojtek: Dokładnie, całe zło na ten świat wyładowujemy grając, dlatego jesteśmy głusi i nie wyrabiamy finansowo na nowe struny…
Rozumiem, że teksty są ważną częścią Waszej twórczości. Myśleliście czasem w trakcie ich tworzenia, że mogą one wpływać na sposób postrzegania świata przez ludzi? Czy świadomość posiadania takiej „mocy” nie jest dla Was w jakiś sposób uciążliwa? Wiecie, w końcu jak to było powiedziane w Spidermanie „z wielką mocą, wiąże się wielka odpowiedzialność” a uważam, że Wasza twórczość ma taką moc.
Kuba: Ja połowy tych tekstów nie rozumiem ;), jeżeli w jakiś sposób wpływają one na ludzi, to współczuję ;)
Darek: Przede wszystkim uznaje to za komplement. Nie myślę, czy mój, czy Grześka tekst pomoże komuś zrozumieć, albo spojrzeć inaczej na świat. Nie zastanawiam się nad tym i nie dbam o to. Więcej. Szczerze w to wątpię. Może gdyby na nasze koncerty przychodziło 1000 bądź więcej osób, a nasze płyty sprzedawałyby się w tysiącach egzemplarzy, wtedy być może zacząłbym się zastanawiać, czy ludzie nie odbierają tego jakoś źle. Czy nie zrobią sobie, bądź komuś z tego powodu krzywdy. Czy teksty, które pokazują zło nie są rozumiane jako jego promocja i czy nie popchną kogoś do jego wcielenia. Na chwilę obecną jednak o tym nie myślę. Po rozmowach około koncertowych i sygnałach od różnych osób, które zetknęły się z naszą muzyką widzę, że ludzie rozumieją to tak, jak mają rozumieć, co świadczy dobrze o nas jako autorach jak i o ludziach jako odbiorcach. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Grzesiek: Krzywdę można sobie wyrządzić wszystkim, nie zdziwię się, jeśli ktoś tam już zdążył popełnić samobójstwo z powodu niewyemitowanego odcinka „Mody na sukces”. Wracając do sedna, teksty są dla mnie w muzyce bardzo ważne. Lubię wiedzieć, co zespół ma do przekazania, co urodziło się w czyjejś głowie. Jeśli zespoły nie grają muzyki instrumentalnej, to jest to dla mnie sygnał, że chcą mieć coś istotnego do powiedzenia.
Myślę, że nasze teksty nie są trudne, pokazują ciemną stronę człowieczeństwa, są takim lustrem, które odbija tylko złą część naszego świata. Dla mnie są raczej źródłem pozytywnej inspiracji.
Przyczepia się Wam różne łatki. Wiadomo nikt tego nie lubi. Ale czy myślicie, że gdyby nie zespoły, których łatki Wam się przykleja (chociażby ISIS-zupełnie nie wiem dlaczego, Neurosis, czy Cult Of Luna) i które kładły podwaliny pod taką muzykę o jakiej mówimy, spotkalibyście się z takim zainteresowaniem i czy w ogóle gralibyście taką muzykę? Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię, że żerujecie na cudzych pomysłach, tylko, że może to być faktycznie wynik jakiejś „mody” na tego typu granie. A może jest to wynik tego, że publiczność nad Wisłą dopiero „dorasta” do takich dźwięków?
Kuba: Nigdy nie uważałem naszej muzyki za coś specjalnie oryginalnego, zresztą nie zależy mi na byciu oryginalnym w tym co robię. Gramy tak jak nam się podoba i tyle. I oczywiście masz rację, że w naszej muzyce można znaleźć wiele wpływów, ale z drugiej strony powiedz mi która kapela jest wolna od tego typu powiązań.
Darek: Mówiliśmy o tym przy okazji wywiadu dla GITARZYSTY. Kiedy zaczynaliśmy grać, byliśmy zajarani rzeczami brutalnymi, szybkimi i takie chcieliśmy robić. To, że gramy w tej chwili taką muzykę, jest dziełem przypadku. ŻADNEJ FASCYNACJI!!! Po prostu pomiędzy szybkie i brutalne numery zaczęły się wkradać pomysły zwalniające tempo i stawiające na gitarowe ściany. Doszliśmy do wniosku, że to brzmi lepiej. Naprawdę, marzę o tym, by ktoś doszukał się w nas twórczości czeskiej szkoły noise core, o której wspomniałem powyżej, albo screamo corowców z Children Of Fall, czy Amanda Woodward, albo Orchid. To byłby największy komplement, jaki usłyszałem, bo nikt nam nie wierzy, że nie jesteśmy częścią fali popularności post – metalu. Jesteśmy zgrają 5 ludzi, z różnych bajek, słuchający i grający bardzo różną muzykę. Guantanamo Party Program jest wynikiem spotkania się i chemii pomiędzy pięcioma różnymi osobowościami, a nie postanowienia – ej podoba mi się Neurosis i chciałbym tak grać.
Wojtek: Tak jak Darek wspomniał - to że zaczęliśmy grać wolno wyniknęło z przypadku, powstał wolny patent, który szybko przerodził się w numer i okazało się, że lepiej zgrywamy się w takiej muzie, nie męczymy się tworząc i po prostu to się „klei”. Wtedy GPP stało się zespołem i poważnie zaczęliśmy myśleć o wspólnym graniu. Fakt, że już w trakcie powstawania kolejnych songów zapoznałem się bliżej z klimatem neuro. Efekt tego taki, że przynajmniej teraz wiem, że nigdy nie będę post metalowcem hehe. Jest kilka interesujących zespołów jak Neurosis, Cult of luna czy rzadziej przytaczanych Overmars, Amen Ra, stare Thema 11 i lvmen ale nie mogę powiedzieć, że twórczość GPP opiera się tylko o te zespoły.
Myślicie, że jesteśmy świadkami tworzenia się polskiej „neuro” sceny?
Łukasz: Neuroscena jak i post-metal to dla mnie coś zupełnie pustego i wydumanego na internetowych forach. Tam ona istnieje bez wątpienia i ma się ponoć bardzo dobrze :D
Grzesiek: No właśnie, czy jest neuro-scena? Czy zespoły ze sobą współpracują, a ludzie wzajemnie się wspierają? W moim odczuciu jest moda, fascynacja, ale sceny chyba nie uświadczysz. A jeśli ona istnieje, to jak widać jest poza naszą percepcją.
Kuba: A czym niby miałaby być ta scena ? Ile kapel musi grać taką muzykę, żeby stworzyć „scenę „, 5 – 10 15 ? Ile wydawców musi maczać w tym palce, żeby z czystym sumieniem można było mówić o „Neuro scenie” ? Ja nigdy się takimi rzeczami nie interesowałem. Od definiowania cudzej twórczości wolę zagrać próbę lub koncert.
Darek: Nie jestem i nigdy nie będę zwolennikiem „scen”. Jestem niesamowicie zadowolony z tego, że gram koncerty u boku kapel neuro, crustowych, rockowych, punkowych, metalowych i innych, które nie grają reggae :). Uważam, że każde określanie się w ramach jakiejś sceny prowadzi do hermetyzacji i wymarcia zjawiska. Jeśli Neuro scena będzie organizować tylko neuro koncerty, to nikt nie będzie na nie przychodził, bo ludzie zanudzą się na śmierć, bo będą słuchać 3, 4 podobnych kapel jednego wieczoru.
Wojtek: Nie wiem, my ich nie znamy ani oni nas…
Jak wyglądają Wasze nowe numery? Będą niespodzianki dla tych, którzy już rozsmakowali się w dźwiękach Waszego debiutu?
Łukasz: Nowe kawałki zdają się momentami mocniejsze i brutalniejsze od tych debiutanckich. Mniej też uładzonych fragmentów. Jednak niepokój w dźwiękach jest wciąż ten sam (a może nawet większy…).
Kuba: Mam wrażenie, że są troszeczkę inne. Nie ma mowy o dużych „skokach w bok”, ale pewną różnicę czuć. Część z tych "piosenek" już zdążyliśmy zagrać, więc cześć osób zdążyła je poznać. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że trochę inaczej gram, ale to moje subiektywne wrażenie.
Darek: Trudno samemu oceniać, bo ciężko być wiarygodnym :). Na chwilę obecną mamy 3 gotowe numery i są one zdecydowanie – w moim odczuciu – cięższe i brutalniejsze niż te na debiucie. Jeśli uda nam się zachować poziom i jakość w następnych numerach, to nieskromnie powiem, że będzie to materiał lepszy niż debiut. W muzyce jest zdecydowanie więcej szaleństwa.
Wojtek: Nowe numery urywają dupę, co tu dużo gadać. Są konkretne, bez zamulania, intensywne. Jeżeli cała płyta wyjdzie w tym klimacie, to kto wie, może zakończą się te porównania do Cult of luna i ISIS.
Z tego co czytałem nie ma szans na to, żeby materiał z Waszego demo „The Past” ujrzał światło dzienne. A czy może jakieś patenty i dźwięki z niego zostały przemycone na Wasz debiut, czy też to co słyszymy na Waszej pierwszej płycie nie ma nic wspólnego z tym co pojawiło się na „The Past”?
Kuba: Uznam, że tego pytania nie było
Darek: "The Pas"t to robocza nazwa czegoś co miało się ukazać i na szczęście w tej formie w jakiej zostało nagrane nigdy się nie ukaże, a jeśli ktokolwiek nawet przemyci to gdzieś do sieci to zrobimy to co Jay i Cichy Bob na końcu filmu „Jay i Cichy Bob Kontratakują”. W sesji z debiutu jest jeden numer z pierwszego seta, który powstał w czasach "The Past". Do jednego nagraliśmy perkusję, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z jego nagrywania. A w tej chwili wykorzystujemy pomysł z kawałka, który został wyrzucony.
Grzesiek: Chciałbym zauważyć, że chyba nie zachowała się żadna kopia tego materiału. Mam w każdym razie taką nadzieję...
Wojtek: Początek jednego z nowych numerów jest oparty o patent przypomniany z tego dawnego seta, a dokładnie z tego numeru, przy którym stwierdziliśmy, że będziemy grać ten cały „post metal” hehehe. Był to jedyny patent, który przywróciliśmy choć i tak mocno zmienionej formie i na tym już koniec. Nic więcej do odgrzebanie się nie nadaje…
Przez Waszą historię i wywiady wielokrotnie przewija się postać niemal mistycznego Jonatana. Może zdradzicie coś więcej o nim, i dlaczego nie ma go już w szeregach GPP?
Kuba: To jest akurat nasza prywatna sprawa, nie bardzo chciałbym się wypowiadać w tej kwestii. To nie punk-pudelek. Kiedyś chłopaka lubiłem, zdecydował się odejść – i tyle, a szkoda bo miał łeb do tworzenia muzyki. W tej chwili nie utrzymujemy żadnych kontaktów ze sobą.
Darek: Mistyka to jak najbardziej trafne określenie. Jonatan był gościem, który pojawił się w naszym zespole w najodpowiedniejszym momencie. Pomógł nam poukładać naszą muzykę. Ubrać w odpowiednie barwy. Przy okazji jego pojawienie się wprowadziło zajebistą atmosferę. Miał bardzo fajne pomysły i zajebisty sposób gry. Myślę, że wtedy tak naprawdę zaczęliśmy traktować siebie nawzajem jako coś więcej niż tylko członków zespołu. Dlaczego go nie ma? Bo wybrał taką drogę. Zawsze był osobą mocno religijną. Stało się jednak coś, co w naszym odczuciu pchnęło go w niebezpieczne rejony ocierające się o ślepy fanatyzm. Postanowił odejść i oddać się swojej wierze całkowicie. My Postanowiliśmy, że nie będziemy tej decyzji nigdy i nigdzie komentować. Tak pozostanie. Jego wybór.
We wrześniu będzie Was można zobaczyć z Echoes of Yul, Sun For Miles i [Peru] w Opolu.(koncert został niestety odwołany z powodu remontu MOK, w którym miał się odbyć, przyp.Kosa) Czy jest jakaś szansa na zobaczenia tego składu na regularnej trasie w większej ilości miast, czy jest to jedyna w najbliższym czasie szansa na uczestnictwo w takim rarytasie?
Łukasz: Na chwilę obecną to jedyna taka możliwość. Reszta leży w „Waszych” rękach. Jesteśmy w pełni otwarci na wszelkie propozycje grania koncertów. Jeśli pasuje nam termin to bez problemu zagramy za zwroty i jakieś skromne vege żarcie.
Kuba: Ja jestem jak najbardziej za, ale nie ma się co czarować, ciężko będzie nam zgrać terminy.
Darek: Trudno powiedzieć. Faktycznie jesteśmy dumni z możliwości wspólnego grania w takim składzie. Co do wspólnej trasy. Tak naprawdę jedynym problemem, jaki jest to kasa. Zbyt duże odległości nas dzielą, a żaden z tych zespołów – łącznie z nami - nie ma takiej pozycji na żadnej „scenie”, że będzie w stanie sprowadzić tyle osób, by chociaż na zwroty dla kapel było.
Wojtek: Strasznie się jaram tym gigiem, jego składem. Jeżeli mogło by to przerodzić się w trasę byłbym mega szczęśliwy. Niestety będzie to bardzo ciężkie do ogarnięcia…
Jakie macie plany na najbliższą i tą dalszą przyszłość?
Kuba: Wakacje, próby, koncerty, płyta
Grzesiek: A do tego praca i codzienne obowiązki....
Darek: Koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty. Do końca roku już mamy zaplanowanych dziesięć. Co biorąc pod uwagę nasz napięty grafik i tak jest nie lada wyczynem. Zaczynamy we wrześniu, potem w listopadzie i grudniu. Potem jak się uda pojedziemy około stycznia, lutego do Czech. Potem studio. Dalszych planów nie mamy. Jesteśmy zbyt zajętymi ludźmi by pozwolić sobie na częstsze koncerty.
Wojtek: Póki proces twórczy przebiega owocnie i nakręca nas na utrzymanie tego płodnego tempa. Jeżeli nic się nie zmieni to zrobimy jeszcze kilka numerów, potem zimowa traska, potem studio i nowe numery na kolejną płytę…. Ahhh ale się rozmarzyłem :)
Jakieś ostatnie słowa dla naszych czytelników?
Łukasz: Chodźcie na koncerty!
Kuba: Wpadajcie na koncerty i kupujcie płyty. Nie przychodzicie na koncerty ? Ludzie przestają je robić. Nie
kupujecie płyt ? Wydawnictwa tracą racje bytu. A na samym końcu tego łańcucha jest zespół.
Darek: Dziękujemy bardzo za zainteresowanie. Ciekawe pytania, mam nadzieje oczekiwane odpowiedzi.
Grzesiek: Dziękujemy za wsparcie. Zapraszamy na koncerty, na których staramy się dać z siebie wszystko. Namawiamy też do zakupu płyty, jeśli się wam podoba, bo w ten sposób pomagacie nam, GPP.
Wojtek: Dziękujemy za wspieranie tego co robimy, do zobaczenia na koncertach