21 sierpnia 2010 (19:45)
Ozzy Osbourne – Scream
W teledysku do „Let Me Hear You Scream” Ozzy krzyczy i robi groźne miny. Przypomina to rozpaczliwe wołania starca, który chce uchronić się przed zapomnieniem. Po co? Przecież nie musi tego robić, miejsce w historii ma zapewnione. Może więc lepiej skończyć teraz niż rozmieniać się na drobne.
Poprzednia płyta Księcia Ciemności, wydana przed czterema laty „Black Rain”, rozczarowała na całej linii. Po zróżnicowanym, kipiącym od pomysłów i energii „Down To Earth” z 2001 roku, Ozzy nagrał krążek jednostajny, toporny i nudny. „Scream” jest – niestety – logiczną kontynuacją „Black Rain”.
Całość rozpoczyna fajny gitarowy motyw trochę w stylu Paula Gilberta. Potem wchodzi mocny riff połączony z atakiem perkusji. I kiedy już pojawia się myśl, że Gus G. – nowy „wiosłowy” Osbourne’a będzie równie dobry co Zakk Wylde, nagle wszystko się urywa. Czar pryska w ułamku sekundy. Po obiecujących czterdziestu sekundach „Let It Die” przeobraża się w toporny kawałek, w którym Ozzy przy pomocy skandowania próbuje przekonać słuchacza, że jest gwiazdą rocka, dilerem, a potem para się dziesiątkami innych profesji. Kolejnym kawałkiem jest singlowy „Let Me Hear You Scream”, który przy pierwszym przesłuchaniu wywoływał entuzjazm, ale to raczej reakcja w stylu „wow, nowy Ozzy”. Szybko jednak pojawia się poczucie, że muzycznie nie ma tutaj czego szukać i ta świadomość skutecznie wypiera początkową radość. Olbrzymią wadą „Scream” jest brak wpadających w ucho melodii. Ozzy i Kevin Churko niespecjalnie popisali się w warstwie kompozycyjnej. Kawałki są potwornie mechaniczne, mają w sobie mniej więcej tyle finezji, ile porządny walec. Poza refrenem „Let Me Hear You Scream” na dłużej w głowie pozostaną jedynie „Diggin' Me Down”. Pierwszy rozpoczyna się od akustycznej miniaturki, drugi ma wybitnie przebojowe zwrotki i refren idealnie nadający się do koncertowych wrzasków.
To niestety jedyne jasne momenty nowego albumu Osbourne’a. Na „Scream” nie udały się nawet ballady. „Life Won’t Wait” jest mdła i ciągnie się w nieskończoność, a oparty na jednym motywie „Time” sprawia, że zaczynamy szukać żyletek.
Głupotą byłoby oczekiwać od Ozzy’ego jakiejkolwiek rewolucji. „Scream” zawodzi jednak przede wszystkim w kategoriach, które były wcześniej mocnymi stronami. Artyście brak świeżości, mocy. W dodatku sterylna produkcja brutalnie odziera ten materiał z autentyczności. Osbourne nagrał drugą słabą płytę z rzędu. Analizując częstotliwość, z jaką nagrywa, możemy nie doczekać się kolejnego krążka Księcia Ciemności.
1. Let It Die
2. Let Me Chear You Screm
3. Soul Sucker
4. Life’ Won’t Wait
5. Diggin’ Me Down
6. Crucify
7. Fearless
8. Time
9. I Want It More
10. Latimer’s Mercy
11. I Love You All
ocena: 2/5
Wydawca: Sony Music
Premiera: 11.06.2010
Redaktor:
Maciej Kancerek, Wyświetleń:
351 [do góry]