15 sierpnia 2011 (21:45)
Relacja z Metal Hammer Festival 2011
| | |
|

| |
| | |
I Nadszedł ten dzień 10 Sierpnia, Podniecony i nie przysypiając ani minuty długiej ciągnącej się bez końca nocy udałem się do Katowic szybkie 3 piwa przed wejściem na TANK
Tego dnia dominowali fani z koszulkami Judas Priest potem było Iron Maiden ale nie zabrakło także i fanów Morbid Angel i Vader oraz Exodusa.
Przechodząc to Koncertu podekscytowany wszedłem do spodka TANK już zaczynał pierwsze wrażenie o mrocznym szatanie ja tu naprawdę jestem to nie sen i wybrzmiał This Means War od razu mnie poniosło chyba jako z nielicznych byłem tym który waruje pod sceną reszta publiki albo stała albo piła piwo na zewnątrz. Judgement Day bardzo dobrze odegrany ale zabrakło mi tego czegoś. Echoes of a Distant Battle również ciekawie zagrany Phoenix Rising no tu akurat już stałem jakoś nie parował mnie ten numer. Feast of the Devil hmm no stare heavy metalowe granie i kończące dwa numery Great Expectations i The War Drags Ever On
Chwila przerwy, czas na zimne piwo i po chwili na scenę wyszli weterani polskiej sceny death metalowej VADER na ten live czekałem z niecierpliwością krótkie intro The Imperial March i piekło czas zacząć Devilizer publika latała jak oszalała to było to na co liczyłem. Peter w znakomitej formie. Rise of the Undead odegrany rewelacyjnie co tu dużo pisać wisienka na torcie. Sothis całkiem powalił mnie na deski VADER w swojej życiowej formie.
Takiego VADERA nie widziałem od bardzo dawna. Crucified Ones miałem wrażenie że momentami z nagłośnieniem było coś nie tak może mi się zdawało ale i tak numer zagrany po Vaderowsku czyli z jajem. Black to the Blind następny klasyk moja głowa kręciła się jak opętana VADER dał z siebie wszystko. ShadowFear a jeszcze bardziej drapieżny niż na płycie. Carnal stary klasyk pół spotka darło się w piekło głosy Carnal w tym ja haha
Come and See My Sacrifice nowy rodzynek mały nie dosyt to że tylko ten kawałek zagrali z nowej płyty i że coraz częściej pojawiały się jakieś tam problemy z nagłośnienie albo po prostu od nawalania głową mi się zdawało. Black Sabbath czas na cover dostałem już na koniec arcymistrzowski Raining Blood i koniec występu VADERA. Wrażenia udany ale krótki występ.
Kolejna chwila przerwy na której udałem się na dwa szybkie i zaczął EXODUS szczerze mówiąc liczyłem na niezłą jazdę ale jakoś się zawiodłem najgorszy występ na tym Metal Hamerze
The Ballad of Leonard and Charles
Beyond the Pale
Deathamphetamine
And Then There Were None
War Is My Shepherd
Strike Of The Beast
Good Riddance
oto setlista duży niedosyt tym live zagrane jak by od niechcenia wcale tego nie czułem udałem się na piwo po chwili na scenę wsiedli bogowie death metali MORBID ANGEL ah miałem posrane w gaciach stałem praktycznie przy samej scenie Immortal Rites powalił mnie na kolana haha publika również była powalona pogo wariowało aż miło popatrzeć. Fall From Grace następny klasyk kapitalnie odegrany. Rapture trochę gorzej im wyszedł ale było i tak piekło. Maze of Torment lasery aż waliły po oczach publika skandująca morbid morbid coś wspaniałego. Czas na nowe wałki
Existo Vulgoré
Nevermore
I Am Morbid
ten ostatni wyszedł najlepiej zdarłem tak gardło krzycząc morbid morbid hah ze przez dwa dni nie umiałem mówić haha
Angel of Disease spodziewałem się lepiej zagranego ale i tak było super
Chapel of Ghouls
Where the Slime Live
God of Emptiness
World of Shit (The Promised Land)
ah to już miałem całkiem mokro na koniec powiem że koncert był zajebisty cud malina haha
Nastąpiła spora przerwa po której nadszedł czas na bogów na których czekałem całe życie
| | |
|

| |
| | |
intro War Pigs
(Black Sabbath song)
Battle Hymn na początek i kurtyna się odsłoniła Rapid Fire ah ciary miałem na całym ciele Halford dał do pieca. Metal Gods ah cudnie odegrany race, lasery itp no postarali się. Heading Out to the Highway osobiście się najmniej podobał. Judas Rising jeden z najlepszych w tym koncercie kawałków. Starbreaker tez jakoś specjalnie mnie nie porwał wolałem patrzeć na to jakie piekło wyczyniają chłopaki bardzo mało był widoczny prawie wcale Ian Hill stał praktycznie w jednym rogu za to nadrabiał za niego nowy nabytek Judasów Richie Faulkner.
[fotp2593,c]
Victim of Changes
Never Satisfied
Diamonds & Rust Dawn of Creation odegrany z takim rozmachem że aż nie wierzyłem własnym oczom na telebimy z tyłu kawałek pojawiły się to inne okładki i nie tylko
Prophecy
Night Crawler
Turbo Lover
Beyond the Realms of Death
The Sentinel
Blood Red Skies
The Green Manalishi (With the Two Pronged Crown)
(Fleetwood Mac cover)
Breaking the Law
(Rob Halford let audience sing entire song)
Painkiller ah zatkało mnie całkiem dali z siebie wszystko jeden najlepszych koncertów jakie widziałem w życiu.
The Hellion
Electric Eye
The Hellion
Electric Eye
Hell Bent for Leather
You\'ve Got Another Thing Comin\' same klasyki tego wieczora wybrzmiewały i Halford całujący flagę coś wspaniałego.
Hell Bent for Leather i Halford tradycyjnie wjeżdża na Harleyu publika oszalała.
Living After Midnight na koniec odegrany klasyk i pora zmykać do domu ah judasi dali najlepszy koncert w tej trasie i koniec parę słów o festiwalu organizatorski był to 666%perfekcji trochę czasem z nagłośnieniem było coś nie tak ale ogółem było rewelacyjnie jeszcze dwa dni po nim miałem zatkane ucho i czułem sie jak bym dostał kowadłem w łeb czekam na następna edycję MH ma nadzieje ze znów będzie jakieś mega gwiazdy do następnego razu hai metal!!
Redaktor:
Michał Beherit, Wyświetleń:
411 [do góry]